We dwoje w Brukseli

 

AM_BLOGS1Dlaczego my z A. lubimy Brukselę? A dlaczego my lubimy Portugalię? Portugalię… za wspaniały klimat, za słońce, za morze i ogromne, bezkresne plaże z białego piasku, za ludzi – prostych i otwartych, za wspaniałą kuchnię, za smażone sardynki i wspaniały biały chleb, za pasteis de nata małe okrągłe babeczki z kremem, za Fado, za Marisę, za Lizbonę z cudowną dzielnica Bairo Alto…. Również lubimy Portugalię za to, że właśnie tam ponad trzy lata temu pobraliśmy się. Więc mamy podstawy żeby lubić ten kraj. A za co lubimy Brukselę? Między innymi za to, że wybierając się na codzienny spacer wokół jeziorka z wyspą w Bois de la Cambre można trafić na portugalski festyn. Tłum ludzi, muzyka na żywo, szpaler straganów. A. już z daleka zobaczyła, że jest festyn i mówi:

Dla mnie lato – to nie lato, jeżeli nie ma grilla. A tu ja już czuje zapach grilla… Gdyby tylko można było mieć zapach grilla w spraju. Wydaje mi się, że słyszę portugalski język. Chyba to jakaś brazylijska impreza.P1100939

Okazało się – że impreza jest, ale nie brazylijska, a prawdziwa portugalska. Port-Fest13.06.2015Dopiero podczas takich imprez człowiek zdaje sobie sprawę, jak wielu, na przykład Portugalczyków, mieszka i pracuję (!!) w tym mieście. Po twarzach, a raczej po rękach tych mężczyzn było widać, że to oni o każdej porze roku pracują na brukselskich budowach. Podobnie jak i Polacy. Tylko zabawa była nie polska – portugalska w rzeczy samej. Jeszcze podchodząc do centralnego miejsca festynu wspominaliśmy nasz wyjazd do Portugalii, lecz także i krótki wypad do Madrytu na koncert Pink Martini, gdzie przed odlotem po wyjściu z hoteliku w dzielnicy….. jedliśmy na śniadanie gorące churros.

- Ech, zjadłoby się churrosów.

I proszę bardzo – na jednym ze straganów facet z mistrzostwem cyrkowca wyciskał z cukierniczego rękawa ciasto do kotła z wrzącym tłuszczem. Potem tą „spiralę” przewracał na drugą stronę. I, voilà, wystarczy posypać cukrem pudrem i pyszny churros jest gotowy do sprzedania – od 1,5 euro za małą porcję.

Ja zostałem z wózkiem z dziećmi, a A. udała się na „łowy” w tłumie oblegającym namioty z prawdziwymi portugalskimi smakołykami. Przypadkiem, zaledwie kilka dni przed tym rozmawialiśmy o tym, ze ja nie próbowałem jeszcze tradycyjnego portugalskiego przysmaku – smażonych sardynek. Tu ich było pełno…. Więc po chwili A. wróciła ze wspaniałymi smakołykami: grillowane sardynki, portugalski biały chleb, ciasteczko pasteis de nata „na deser” i plastikowa szklaneczka popularnego portugalskiego „zielonego” wina – vinho verde. A. słusznie zauważyła – że Portugalczycy rozumieją – że impreza może być na świeżym powietrzu w upalny letni dzień – ale białe wino powinno być dobrze schłodzone (nawet w plastikowym kubeczku). Żeby zamknąć temat wina – zdarzało się nam bywać na polskich imprezach w Brukseli i w Belgii, generalnie. Portugalska impreza była inna – nie było widać ani jednej osoby, która by „nadużyła”. Może ten naród ma inną kulturę picia.RYBY_PORTUGAL_2

Portugalczycy licznie rozsiedli się na trawnikach, czasem z piwem i swoimi domowymi przysmakami, czasem z małym grillem, gdzie przyrządzali coś „swojego”. Rzucało się w oczy, to że było bardzo dużo rodzin z małymi dziećmi. Po raz kolejny upewniliśmy się, że Portugalczycy są bardzo rodzinni. Od prawie sześciu miesięcy doświadczamy prawie na każdym spacerze, że podwójny wózek z parą sympatycznych maluchów rodzi u ludzi uśmiechy na twarzy. Tyle osób do nas jeszcze nigdy nie uśmiechało się przyjaźnie ot tak, po prostu. A ile nas zagaduje na ulicy każdego dnia. Wracając ze spaceru pytami siebie nawzajem żartobliwie:

- To ile osób dziś ciebie zagadnęło?

To za co my lubimy Brukselę? Między innymi za to, że nie ruszając się z miasta, po przejściu 30 metrów od swojego domu, można trafić do kraju, który naprawdę się lubi.

Od dawna mówimy między sobą, że „trzeba pracować na nowe wspomnienia”. To jest  „wewnętrzne święto” – czy raczej „święta” – nasze wspomnienia. Warto na nie pracować i gromadzić. I kiedy w rzeczywistości spotyka się kawałek swoich dobrych wspomnień, to „święto” jest zwielokrotnione.

 


2 komentarze sur “Casa Portuguesa”

  1. leczo pisze:

    kurczę, pojechałoby się do Portugalii. jest trasa camino z portugalii do santiago, to musiałoby być fajne doświadczenie, z buta przez portugalię :)

Skomentuj