We dwoje w Brukseli

AM_BLOG   S1Jeżeli ktoś jeszcze nie widział tego skeczu Monty Python, to powinien to zrobić… [https://www.youtube.com/watch?v=mjEIaE85dU8]. My nawet czasem włączamy go żeby poprawić sobie nastrój. Można na nim się śmiać w nieskończoność – i zawsze to działa… Przecież jak fantastycznie to brzmi: „pracować we młynie za osiem pensów na całe życie”!!!!!

Właśnie o młynach chciałem napisać parę słów. O młynach, rzecz jasna, w Brukseli. Dobrobyt mieszkańców tego miasta, jak i wielu innych miast i miasteczek Europy rozpoczął się wraz z pierwszą rewolucją przemysłową, kiedy Stary Kontynent został gęsto zabudowany młynami wodnymi i wiatrakami. Młyny służyły nie tylko produkcji mąki, ale i produkcji tkanin wełnianych oraz wyrabianiu metali i innych materiałów. Młyn stał się w pewnym momencie jakby synonimem sukcesu gospodarczego – kto ma młyn, to z założenia już jest bogaty. Przygotowując ten post długo chodziłem i nuciłem sobie pod nosem piosenkę Kota w Butach (pewnie pamiętacie z dzieciństwa bajkę Charlesa Perraulta): „Na pewno nie jestem młynem, ale osłem nie jestem też”.Chyba we wszystkich czasach było i jest tak, że otrzymanie w spadku młyna oznaczało dostatnie życie na długie lata…

Więc mieszkając na Uccle, znalazłem wzmiankę o kilku młynach w tej szykownej dzielnicy i zdecydowałem je odwiedzić. Okazało się, że jest to bardzo dobry pomysł (algorytm, jak się teraz mówi) na wycieczkę. Jestem pewien, że w każdej dzielnicy Brukseli to może być dobry plan. Na Marolles, gdzie my mieszkaliśmy wcześniej, zrobiłem, na przykład, wycieczkę od jednego starego fabrycznego komina do innego – mnóstwo ciekawostek i wrażeń.

MLYN_WODAOkazało się, że z młynami na Uccle i nie tylko nie jest wszystko proste… Kiedy zgłębiałem ten temat, coś mi w pamięci mówiło, że młyny i ich właściciele mają swoją „czarną kartę” w historii. I nie myliłem się. Przypomniały się różne historyjki o skąpych i bezwzględnych młynarzach, o czarach (czy nie jest to coś czarodziejskiego, że woda czy wiatr zostały ujarzmione i przemieniają zboża w mąkę czy kaszę?!). Okazało się, że młynarze i młyny były otoczone niedobrą sławą aż do przełomu XVIII i XIX wieków. Potwierdzenie tego mojego raczej odczucia znalazłem szukając informacji o młynach. Wspaniale o tym napisał Krzysztof Rzepkowski w książce „Złoty kciuk. Młyn i młynarz w kulturze Zachodu”. „Jak Europa długa i szeroka młynarze przez wieki cieszyli się złą reputacją zarówno w opinii ludzi pióra, jak i w oczach ludu. Cyceron uważał ich profesję za plugawe zajęcie, którym para się tylko motłoch, Boccaccio zrównywał ich status społeczny z ówczesnym statusem czarnoskórych Afrykanów, Chaucer odmalował jako nalanych opojów i bezwzględnych oszustów, a Rabelais widział w nich kutych złodziei”.

Odwiedzając po kolei młyny wodne na Uccle, zdziwiłem się nieco, że nie wszyscy znalazly się na liście zabytków. Ogółem w spisie atrakcji turystycznych Uccle figuruje około 10 młynów. Między innymi: 

- Moulin du Neckersgat rue Keyenbempt 66

- Molensteen rue Steenvelt 9

- Moulin du Papenkaastel

Część tych młynów (większa) już nie istnieje. Nawet kiedy nie mialy już wartości historycznej, to bardzo często zaważyły przyczyny bardziej prozaiczne – ktoś wymyślił budowę bloków mieszkaniowych – więc młyn został zburzony (jak w przypadku młyna Papenkasteel – który zburzono w latach siedemdziesiątych XX wieku, a pochodził z wieku XVI).Co tam jakiś stary młyn… ważniejsi są ludzie. W Lublinie budowa „za Gierka” sztucznego zalewu spowodowała, że zniknęło kilkanaście małych młynów wodnych.P1110061

KOLO_MLYNByło młynów i na Uccle znacznie więcej jeżeli jest nawet ulica z nazwą „starych młynów”. Byłem jednak zaskoczony dlaczego wśród wspomnianych młynów nie ma przypadkiem napotkanego przez mnie młyna z roku 1822, który zachował się lepiej od pozostałych? Może dlatego, że wszystkie odnotowane zostały zbudowane znacznie wcześniej – nawet w XV wieku? A może ten spis zabytków jest bardzo subiektywny i pominięto kogoś, czy coś (młyn w tym przypadku), którego „my nie lubimy”? Jak widać z przytoczonych opinii, młynarze nie należą do grupy osób o łagodnym charakterze…

Za oknem jest XXI wiek, ale zabytki technicznego geniuszu z XIX wieku nikomu nie przeszkadzają. Stoją sobie, czasem zadbane czasem mniej, ale nadal są świadectwem ducha przedsiębiorczości mieszkańców tego miasta (bardzo dobrze oznakowane i opisane na tablicach miejskiej informacji turystycznej). Dlatego bardzo się cieszę, kiedy odnawia się dawne obiekty techniki i przemysłu. Każdemu Belgowi mogę śmiało polecić odwiedzić Starą Papiernię w Konstancinie pod Warszawą, lub centrum handlowe Manufaktura w Łodzi.

Polecamy każdemu – spróbować odszukać dawne młyny w swojej dzielnicy – zapewniamy, że lepiej poznacie miejsce, gdzie teraz mieszkacie, a przy okazji wiele się dowiecie i zobaczycie, i to bez konieczności wydawania na rozrywkę z trudem zarobionych pieniędzy.

§2870 · 18 lipca 2016 · Codziennie · Tags : , · [Drukuj]

Skomentuj