We dwoje w Brukseli

 

AM_BLOG-150x116  S1W coachingu jest takie pojęcie – „mapa świata”. Jest to taki obrazek otaczającej człowieka rzeczywistości, do której można dołączyć także wiedzę, doświadczenie, emocje, wierzenia, zabobony, uprzedzenia, etc…… Jednym słowem wszystko, z czego składa się wewnętrzny świat człowieka w jego stosunku do świata zewnętrznego i do siebie samego także. Ta „mapa świata” oczywiście ma także aspekt przestrzenny – mamy swoje wyobrażenia gdzie leży Bruksela, gdzie w tej Brukseli jest Molenbeek, na przykład, a gdzie jest Białystok…. Na niższym poziomie – mamy swoje wyobrażenie o tym, co gdzie w tej Brukseli jest. Tu jest, na przykład, l’Abbatoir (słynne „byki”), gdzie można kupić to-i-tamto, gdzie mieszkają nasi przyjaciele, a gdzie jest ambasada etc. Tu można dobrze zjeść, a tu jest tanie piwo przy stoliku z parasolem etc. Tylko okazuje się, że ta „nasza mapa Brukseli” nie jest czymś stałym. Owszem, są elementy stałe – jak, na przykład, wspomniane „byki”, a większa część ciągle się zmienia.

stGill1Takiego olśnienia o zmieniającej się mapie miasta doznaliśmy ostatnio wybierając się razem z dziećmi na Parvis de St.Gilles. Lubimy ten plac, jego różnorodny hipsterski tłum, liczne kawiarnie, nawet dymek „trawy”, który chyba już na stałe wisi nad tym placykiem. Twierdzimy zgodnie, że to jest jedno z niewielu miejsc w Brukseli gdzie dokonała się prawdziwa integracja różnych ras, narodowości, języków. W środku tego tłumu, popijając kawę przy kawiarni ludowej (Cafe du Peuple) można spokojnie obserwować, jak ludzie autentycznie się bawią. Ta kawiarnia zawsze robiła na nas wrażenie tym, ze tam lubią przychodzić ludzie z dziećmi – nawet bardzo-bardzo maleńkimi. My. nasze dzieci tam zabraliśmy dopiero jak trochę podrosły, lecz i tak z zazdrością patrzyliśmy na małżeństwo Anglików, którzy przy sąsiednim stoliku jedli lunch, a ich 3-4 letnie bliźniaki zachwycały swoją umiejętnością posługiwać się nożem i widelcem. Naszym bliźniakom jest do nich jeszcze daleko. Nasza znajomość z placem Parvis de St.Gilles rozpoczęła się od innej nie mniej kultowej kawiarni na rogu placu – Cafe l’Union. Na tym placu już nie raz coś jedliśmy, a nie tylko piliśmy kawę. Tu obok włoskiej pizzerii, można znaleźć libański snack bar, a drzwi obok – marokańską restaurację, sushi etc. Każdy będzie w stanie znaleźć coś dla siebie, na swój gust. Lecz okazało się, że do tej różnorodności można dodać jeszcze więcej smaków i kolorów. W każdy czwartek w skwerku przylegającym do placu teraz rozstawiają się food-trucki. To te małe samochodziki, czy raczej kuchnie na kołach są teraz wyrazem naszych czasów. Przy Parvis de St.Gilles można było wypróbować z „kół” rybne dania z Francji, burgery z Madrasu, koktajle z Brazylii, pieczone banany z Afryki etc. Wybór był naprawdę szeroki, muzyka leciała ze wszystkich stron, na każdy muzyczny gust. Kolorowy tłum świetnie się bawił, a my razem z nim. Na chwilę opuściła nas myśl o tym, że w tym tłumie może być zamachowiec, czy może wjechać w ten tłum ciężarówką… To nadal jest miasto w stanie wojny, którą na razie wygrywają muzułmańscy ekstremiści. Nasi przyjaciele – rodowici brukselczycy – twierdzą, że ta wojna już jest przez Brukselę przegrana.stGill5 (1)

Lecz coś się zaczyna zmieniać, na razie jeszcze bardzo nieśmiało, na marginesie, ale w dobrym kierunku… A. zmuszona czasem jeździć przez najbardziej arabskie dzielnice miasta, których przybysz nie odróżniłby od uliczek Maroka czy Tunezji zauważyła, że rdzenni Belgowie wracają do swoich dawnych zwyczajów. W natłoku knajp z kus-kusem, tażinami, herbaciarniami (salon du the), gdzie od rana do wieczora przesiadywali wyłącznie Arabscy mężczyźni, odradzają się dawne brukselskie kawiarnie, gdzie pije się alkohol, można zjeść tradycyjne belgijskie dania z wieprzowiny, a nie tylko mięso halal, gdzie brzmi europejska muzyka, gdzie gwarny tłumek komunikuje się ze sobą po francusku czy niderlandzku, a nie po arabsku. To rodzi w nas nadzieję, że Brukselę jeszcze da się „odzyskać”. Odzyskać tę charakterystyczną różnorodność jak z placu Parvis de St.Gilles, w której nikt nie jest lepszy lub gorszy, po prostu jest.

 

§3051 · 5 lipca 2017 · Codziennie · Tags : , · [Drukuj]

Skomentuj