We dwoje w Brukseli

AM_BLOG-150x116   S1Kiedy patrzymy na ogrom wydawanych obecnie na świecie książek – nawet tylko przez pryzmat jednych targów książki w Brukseli – La Foire du Livre de Bruxelles, to jako osoby piszące (choćby ten blog), dochodzimy do wniosku, że nie ma sensu nic pisać, a już tym bardziej publikować drukiem. Jeżeli Doda wydaje własną książkę… to o czym my mówimy?!.. Nie chcielibyśmy znaleźć się w tak „zacnym” gronie. Niestety nadal odnosimy czasem wrażenie, że osób piszących jest więcej niż czytających. Wprawdzie wielokrotnie ogłaszana „śmierć książek” nie nastąpiła, i, prawdopodobnie, nigdy nie nastąpi.targi1 Świat książki cały czas zmienia się, transformuje, ucieka jednoznacznym definicjom…. I tu chodzi zarówno o treść publikacji, jak i ich formę… Są wspaniałe książki w 3D – tak zwany „pop-up”, są książki, całkiem opasłe, wydane jako harmonijki…. są książki bez słów(!!!). Oczywiście, można pomyśleć, że to są albumy, ale nie tylko – książki dla dzieci z ładnymi rysunkami, gdzie bardzo młody „czytelnik” musi sam wymyślić treść, bohaterów etc.. targi6Albumy pod tym względem są bardziej „bezpieczne” – nie trzeba nić wymyślać, tylko kartkować. Jak wspaniale określił to Andrzej Saramonowicz to jest „biblia analfabetów”. Nie tak dawno byliśmy zaproszeni do bardzo ekskluzywnej brukselskiej willi na podwieczorek (goûter – zazwyczaj posiłek-przekąska dla dzieci, żeby były w stanie wytrzymać do wieczoru, ale może być i formą spotkania towarzyskiego rodziców tych dzieci). Wypielęgnowany ogród, długi podjazd przez super bezpieczne bramy i systemy ochrony i dom, który miał „powalać na kolana”. Z książek w domu było tylko kilka drogich albumów na niskim stoliku w salonie i ogromny album Helmuta Newtona na specjalnym stojaku – to jest właśnie ta „biblia analfabetów”. Niby czytam, ale nie czytam.

Jeżeli chodzi o formę, to na targach także zobaczyliśmy sporo różnych modeli już słynnych „kindle” – czytników książek elektronicznych. A. przy tym przypomniała, ze tą formę urządzeń elektronicznych przewidział w swojej twórczości Stanisław Lem.

Czytanie niewątpliwie jest fascynujące, ale jednocześnie wymaga wysiłku, łatwiej jest oglądać szybko zmieniające się obrazki na TV lub na komputerze. Może dlatego sporo młodych ludzi wybiera właśnie tę drogę. Na szczęście, nie wszyscy. Podczas ostatniego krótkiego pobytu w Polsce parę tygodni temu wybraliśmy się na „książkową ucztę” – do EMPiKu na zakupy bowiem od dawna czuliśmy głód książek do czytania a nie do oglądania. I trafiliśmy na sprzedawcę o imieniu Michał, który polecił nam kilka bardzo interesujących książek. Okazał się niesamowicie oczytanym zaledwie dwudziestokilkuletnim erudytą – doradzał nam lektury z różnych obszarów, ale i odradzał niektóre polecając bardzie głębokie lub bardziej interesujące w tym samym obszarze – od ekonomii, poprzez historię II wojny światowej, do historii miłosnych… W rozmowie sam stwierdził, ze pracuje w księgarni i czyta, starannie dobierając lektury, żeby później dążyć do osiągnięcia swoich celów. Tylko pozazdrościć.

Zawsze kochaliśmy książki i nadal je kochamy. Więc nie mogło nas zabraknąć na corocznych Brukselskich Targach Książki – wspomnianych Foire du Livre de Bruxelles. Zawsze odnosimy na targach książek ciężkie wrażenie – tak dużo jest wspaniałych książek – znakomicie wydanych, przede wszystkim, lecz i takich, które my sami chcielibyśmy przeczytać. I jak wiele jest osób nie tylko „piszących” ale i uważających siebie za „pisarzy”. Że my na tle tego tłumu wpadamy w kompleksy: Z drugiej strony – jak nic nie wydasz drukiem, to nigdy się nie dowiesz czy będą ciebie czytali czy nie. Z takim nastawieniem kontynuujemy pisanie tego bloga i dążymy do tego, żeby wybrane felietony w bliższe przyszłości ukazały się drukiem. Należymy do tej grupy ludzi (pewnie „drugiej kategorii”), którzy książki czytają, a także je kupują. Kupiliśmy na targach kilka książek dla naszych synów, ale i dla siebie. Jednym z powodów tej wyprawy było także informacja o tym, że będzie tam obecny Emmanuel Schmidt, którego książki lubimy i mamy dość pokaźną kolekcję nawet z autografami autora. Tym razem także kupiliśmy sobie jedna z jego książek, wprawdzie bez autografu – był zbyt oblegany i zajęty. 

Wrażeń z tych targów mamy sporo – przede wszystkim ogrom odwiedzających…. Co oznacza, że czytelnictwo nie umiera wbrew wielokrotnym zapowiedziom. Tłum wyróżniał się znaczącą przewagą kobiet… Nie jest sekretem że we współczesnym świecie to głównie kobiety czytają cokolwiek (widzimy to także po tym, kto czyta naszego bloga). Na całym świecie badania to potwierdzają. W tej grupie czytelników (czy raczej czytelniczek) na targach książki w Brukseli rzucała się w oczy mniejsza grupa osób „silących się na oryginalność” – zazwyczaj ze znaczącą nadwagą ubrane w jakieś niezrozumiałe stroje z „artystyczną” biżuterią i fryzurami. Natomiast w reprezentacji pisarzy najczęściej było widać znudzonych mężczyzn w średnim wieku, oczekujących na chętnych kupienia ich książki z autografem autora. Pomostem pomiędzy pierwszą grupą a drugą można by uznać Amelie Nothomb, która od wielu lat starannie pielęgnuje i utrzymuje swój wizerunek artystyczny, absolutnie w jej przypadku, naszym zdaniem, uzasadniony.

Co jeszcze rzuciło się nam w oczy na stołach i półkach …. ogromna ilość komiksów – czego i spodziewaliśmy się w kraju – ojczyźnie BD (bandes dessinées – fr.) czyli komiksu. Za tym przyszła pocieszająca myśl, że jak już nam się znudzi czytanie książek, to zawsze nam jeszcze pozostaje powolne kartkowanie komiksów i wspomnienia z czasów, kiedy osoby czytające cieszyły się powszechnym uznaniem i szacunkiem.


Skomentuj