We dwoje w Brukseli

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem słowo – guignol – które było nazwą restauracji, wydało mi się znajome. Coś w mojej pamięci podpowiadało, że to jest nazwa lalki. Tym bardziej, że na szyldzie był narysowany wesoły „lalkowy” ludzik. Coś w rodzaju tradycyjnych Pierrot (smutny biały człowieczek-pesymista) i Arlekin (ludzik wesoły, głupawy i nieco agresywny) – z […]

Czytaj dalej...

§1755 · 13 listopada 2014 · Codziennie · 3 komentarze · Tags : ,